Kaloryfery - jak wyglądały wczoraj, jak wyglądają dziś

Kaloryfery - jak wyglądały wczoraj, jak wyglądają dziś

Kaloryfery – jak wyglądały wczoraj, jak wyglądają dziś?

Wynalezienie kaloryferów to coś, czemu poświęcamy zdecydowanie za mało uwagi. Nie tylko pomogły one bardziej efektywnie ogrzewać wnętrza, ale i sprawiły, że nasze domy stały się bezpieczniejsze. Najciekawsze jest jednak to, jak zmieniały się na przestrzeni wieków.

Wczesna historia ogrzewania

Pierwsze próby ogrzewania pomieszczeń na wzór dzisiejszych kaloryferów sięgają czasów starożytnych, jednak systemy te nie były tak praktyczne jak obecnie. Wymagały wybudowania dodatkowych pomieszczeń. Głównego, w którym ogrzewano wodę lub powietrze, oraz wąskich pokoi okalających obszary domów, które miały być ogrzewane. Woda lub powietrze płynące w ścianach sprawiały, że temperatura w pomieszczeniach znacząco się podnosiła. Z czasem systemy te zostały jednak porzucone na rzecz prostszego i tańszego ogrzewania kominowego.

Wynalezienie kaloryfera

Temat systemów ogrzewania powrócił dopiero w XIX wieku. To prawdopodobnie wówczas zamontowano pierwszy współczesny kaloryfer. Miało to miejsce na ternie ówczesnego Królestwa Prus. Początkowo grzejniki produkowano ze stali, z czasem jednak materiał ten zastąpiono żeliwem, aby obniżyć koszty montowania instalacji. Wciąż jednak praktyczność przeważała nad wyglądem, a kaloryfer stanowił zazwyczaj kombinację rur.

Jak wyglądały wiktoriańskie grzejniki?

Wygląd żeliwnych grzejników wkrótce miał się jednak zmienić. Wraz z nadejściem epoki wiktoriańskiej, na salony wkroczył znany do dziś, pełen przepychu styl. We wnętrzach pełnych bogato zdobionych mebli, kwiecistych dywanów, kolorowych witraży i fikuśnych wykończeń nie było miejsca na proste rury. Szybko pojawiło się zapotrzebowanie na kaloryfery ozdobne.

Żeliwne czy stalowe, wiktoriańskie grzejniki kształtem przypominały te znane nam z lat 80-tych czy 90-tych. Różniło je jednak wykończenie. Wypolerowane na błysk, często ozdobione były bogatymi rzeźbieniami. Nie były też ukrywane za meblami czy zasłonami. Często umieszczane były w dobrze widocznej części pomieszczenia, by świadczyć o statusie społecznym i dobrym guście gospodarzy.

Współczesny kaloryfer

Z czasem uroda kaloryferów zbladła, a trudne czasy sprawiły, że postawiono na ich praktyczność. W latach gdy ludzkość nękana była przez choroby, instalowano szerokie grzejniki, które umożliwiały nagrzewanie pomieszczeń, przy jednoczesnym ich wietrzeniu. W innych sytuacja często wygrywała oszczędność – wówczas instalowano kaloryfery cieńsze i coraz mniej estetyczne. Nierzadko prowadziło to do mało praktycznego ukrywania ich za meblami czy zasłonami, co zmniejszało ich funkcjonalność.

Wszystko zmieniło się, gdy do naszych wnętrz wkroczyła nowoczesność, a po niej styl modernistyczny, a wreszcie industrialny. Stalowe i żeliwne elementy kaloryfera nagle stały się pożądane, a surowy wygląd przestał być ich wadą. Kaloryfery w formie żeber czy rur ponownie zaczęły być eksponowane, by podkreślić nowoczesny, loftowy wygląd wnętrz.

Po krótkim romansie z praktycznym modernizmem, a następnie surowym stylem industrialnym, kaloryfery mające zdobić wnętrza znów powracają do łask.

Sprzyjają temu obecne trendy w modzie wystroju wnętrz. Na salony powracają dodatki w stylu glamour i grand millenial. I choć lata 90-te zyskały już miano vintage i żeliwne żebra także uchodzą za modne, to kaloryfery coraz częściej mają za zadanie nie tylko grzać, ale i zdobić.

Na rynku znajdziemy więc grzejniki wykute na podobiznę geometrycznych rzeźb w stylu art deco, ale także kaloryfery zdobione na modłę tych z czasów wiktoriańskich. Równie dużym zainteresowaniem cieszą się grzejniki zaklęte w obrazy, które z łatwością wpasować można do każdego wnętrza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Kategorie